Współpraca reklamowa. Tangem przekazał mi zestaw kart do testów. Nie dostałem pieniędzy za ten tekst, firma nie widziała go przed publikacją i nikt mnie o żadną zmianę nie prosił. W tekście jest mój kod partnerski, na którym zarabiam. Konkretną kwotę podaję niżej.
Ile czasu zajmuje przeprowadzka z giełdy na własny portfel? U mnie tym razem wyszło szybciej niż zrobienie kawy. Moglibyście uznać, że to już cała recenzja, tylko że najciekawsze zaczyna się dalej, w częściach, których żaden producent nie umieszcza w reklamie.
Ujawnienie pozycji na start
Najpierw ujawnienie pozycji, bo tak to u mnie działa od zawsze. Współpracuję z Tangem. Dostałem od nich zestaw 3 kart do testów, bez ringa, więc o ringu nie napiszę ani słowa. Nie wziąłem za ten tekst pieniędzy, firma nie widziała go przed publikacją, nikt mnie o żadną zmianę nie prosił. Mam kod rabatowy, na którym zarabiam, opisuję go niżej razem z konkretną kwotą. Tyle formalności, przechodzę do rzeczy.
Rozpakowanie: trzy karty i żadnego kabla

Rozpakowanie wygląda absurdalnie skromnie jak na sprzęt, który ma pilnować Waszych oszczędności. Trzy plastikowe karty w wielkości karty płatniczej. Żadnego kabla, żadnej baterii, żadnej instrukcji na 40 stron. Ściągacie aplikację, przykładacie pierwszą kartę do telefonu, aplikacja prosi o dwie kolejne i po chwili macie portfel z dwiema kopiami zapasowymi. Nie ma tu nic do skopania, a mówię to jako człowiek, który potrafił kiedyś przez godzinę walczyć z portfelem sprzętowym za 400 zł tylko dlatego, że kabel USB był od ładowarki, a nie do danych.
Konfiguracja i pierwsze przelewy

Jedną kartę noszę przy sobie, dwie pozostałe leżą w dwóch różnych miejscach, na pewno nie w tym samym mieszkaniu, bo mieszkanie może się spalić razem z całą trójką. Przelałem testowo środki tam i z powrotem, na dwóch różnych sieciach. Wszystko przeszło od pierwszego razu, bez zawieszek, bez tego nieprzyjemnego kwadransa, kiedy patrzycie w eksplorator bloków i zastanawiacie się, czy transakcja gdzieś utknęła, czy właśnie pożegnaliście się z kasą.
Portfel bez frazy seed. Co się przez to zmienia
W trzecim rozdziale mojej książki „Jak bezpiecznie i bez pośpiechu wejść w świat kryptowalut” poświęciłem sporo miejsca frazie seed. Tłumaczę tam, że to lista 2048 angielskich słów, z której los wybiera dla Was dwanaście albo dwadzieścia cztery, a Wy macie je zapisać na kartce i pilnować do końca życia. Tangem całą tę konstrukcję po prostu wyrzuca. Klucz powstaje na karcie, nigdy jej nie opuszcza, a kopią zapasową jest druga karta.
Powiem szczerze: na początku mnie to uwierało. Potem przypomniałem sobie, ile razy widziałem seed wpisany w notatkach w telefonie, sfotografowany „na wszelki wypadek”, wysłany mailem do samego siebie. Ta fraza nie przegrywa z hakerami. Ona przegrywa z wygodą. Karty nie da się sfotografować, nie ma czego wrzucić do chmury, nie ma czego wpisać w podejrzaną stronę udającą portfel.
Cena tej wygody
Cena tej wygody jest jednak konkretna i muszę ją napisać wprost. Zgubicie wszystkie karty, tracicie środki. Nie ma odzyskiwania, nie ma supportu, który cokolwiek przywróci, nie ma dwudziestu czterech słów schowanych u mamy. Dlatego zestaw 3 kart rozłożony po 3 adresach traktuję jako minimum, a nie jako przesadę dla paranoików.
Co siedzi w środku
Chip Samsunga z certyfikatem EAL6+, czyli ta sama rodzina zabezpieczeń, o której pisałem przy okazji Secure Element w portfelach Ledgera. Audyty robiły dwie zewnętrzne firmy, Kudelski Security oraz Riscure, ta druga sprawdzała w 2023 roku mechanizm potwierdzania autentyczności firmware’u. Producent daje 25 lat gwarancji wymiany, karta znosi wodę, pył i temperatury od minus 25 do plus 50 stopni. Mój skórzany portfel nie ma takich parametrów.
Aplikacja i swapy

Aplikacja obsługuje ponad 80 sieci. Swapy w środku działają, ale kursu bym tam nie szukał, bo bywa gorszy niż na giełdzie. Traktuję je jak kantor na lotnisku: wygodnie, gdy potrzebujecie szybko przerzucić drobne, głupio, gdy przepuszczacie tamtędy większą kwotę.

Drugie wydanie, 470 stron. Od pierwszych pojęć, przez zakup i przechowywanie, po rozpoznawanie oszustw. Bez typowania cen i bez obietnic...
★★★★★10,0/10(2 ocen)
Wady, których nie zamiatam pod dywan
Karta nie ma ekranu. Wszystko, co potwierdzacie, potwierdzacie na telefonie. Jeżeli telefon jest zainfekowany i podmieni adres odbiorcy tuż przed podpisem, karta podpisze to bez mrugnięcia okiem, bo nie ma jak Wam pokazać, co właściwie podpisuje. Konkurencja z wyświetlaczem na urządzeniu daje tu warstwę, której Tangem nie ma i mieć nie będzie. Dla mnie to główny minus w codziennym użyciu.
Firmware jest zamknięty, do tego nieaktualizowalny. Argument producenta brzmi rozsądnie, bo skoro nie ma aktualizacji, to nie ma też ataku przez podstawioną aktualizację. Druga strona tej samej monety jest taka, że gdyby kiedyś wyszedł błąd w oprogramowaniu, nikt go już nie załata.
Całość chodzi wyłącznie przez NFC z telefonem. Klienta na komputer nie ma. Jeżeli siedzicie głównie przy desktopie, to jest realna niedogodność, a nie drobiazg.
Dwie sprawy z kroniki
Opisuję je z obowiązku, bo skoro robię recenzję, to przeglądam też archiwum, a nie samo pudełko. Żadna z nich nie sprawiła, że odłożyłem te karty do szuflady.
Pierwsza jest z grudnia 2024 i dotyczy wyłącznie osób, które ustawiły portfel w trybie z frazą seed. Aplikacja przy takim starcie zapisywała klucz prywatny do własnych logów technicznych. Same logi zostawały na telefonie, ale w momencie kontaktu z pomocą techniczną aplikacja doklejała je do zgłoszenia. Klucz lądował więc w systemie ticketowym Tangem. Zagrożeni byli ci, którzy napisali do supportu w ciągu 7 dni od założenia portfela, według producenta mniej niż 0,1% użytkowników. Tangem załatał to w wersjach 5.19.1 oraz 5.19.2, skasował wszystkie logi i zgłasza, że żadne środki nie zniknęły. Domyślny tryb bez frazy tego problemu nie miał w ogóle.
Druga jest świeża, z 9 lipca 2026 roku. Zespół badawczy Ledger Donjon opisał atak laserowy na kartę Tangem. Napastnik rozbiera kartę, zdejmuje osłonę, odsłania krzem i strzela w chip impulsem lasera dokładnie w tym ułamku sekundy, w którym firmware sprawdza uprawnienie do resetu hasła. Karta uznaje wtedy, że jest w trybie odzyskiwania, przyjmuje nowe hasło dostępu i oddaje kontrolę nad portfelem. Sam klucz prywatny nie wychodzi z karty, ale to niewielkie pocieszenie, skoro napastnik może już podpisać dowolną transakcję.
Brzmi jak scena z filmu i mniej więcej tyle ma wspólnego z Waszym życiem. Napastnik musi mieć Waszą kartę fizycznie w rękach, laboratorium za mniej więcej 250 tysięcy dolarów oraz jakieś 2 godziny pracy na jedną sztukę, a po wszystkim zostaje mu w ręku karta rozcięta, z odsłoniętym krzemem, więc o cichym podłożeniu jej z powrotem do szuflady możecie zapomnieć. Tangem odpowiada, że to metoda laboratoryjna dotycząca ogólnie układów typu secure element, że nikt w ten sposób nie stracił środków, oraz przypomina, że Donjon należy do Ledgera, czyli do konkurencji. Ta ostatnia uwaga jest prawdziwa, choć podobne prace publikuje się o sprzęcie każdego producenta, łącznie z samym Ledgerem.
Praktyczny wniosek jest jeden i pasuje do każdego portfela sprzętowego, a nie wyłącznie do tego. Zgubiona karta przestaje być Waszą kartą. Jeśli zniknie Wam z kieszeni, przełóżcie środki na nowy portfel od razu, a nie za dwa tygodnie, kiedy sobie przypomnicie.
Chciałem jeszcze sprawdzić wirtualną kartę Visa od Tangem i tu poległem na weryfikacji adresu zamieszkania. Może kiedyś do tego wrócę.
Komu polecam, a komu odradzam
Komu wcisnę tę kartę do ręki bez wahania? Osobie, która od 2 lat trzyma krypto na giełdzie, doskonale wie, że nie powinna, a mimo to odkłada przeprowadzkę, bo własny portfel brzmi jak projekt na wolną sobotę. Tangem tę wymówkę zabiera.
Komu odradzam? Komuś, kto podpisuje kilkanaście transakcji dziennie w DeFi z komputera. Tam brak ekranu na urządzeniu zaboli, a brak wersji desktopowej zaboli jeszcze bardziej.
Sam zostaję przy tych kartach na własnych środkach. To jest chyba mocniejsza rekomendacja niż cała reszta tego tekstu. Nie dlatego, że dostałem je za darmo, tylko dlatego, że po prostu ich używam. Najlepsze zabezpieczenie to takie, po które faktycznie sięgacie, a nie takie, które leży w szufladzie, bo za każdym razem szkoda Wam na nie kwadransa.
Sprawy handlowe: kod rabatowy i moja prowizja
Mój kod LENIWCOWE, czyli tangem.com/invite/LENIWCOWE, daje Wam 10% rabatu na pierwszy portfel. Ja z tego programu dostaję 10 USDT za każdy kupiony portfel, wypłacane po 30 dniach. Wiecie już wszystko, decyzja Wasza.
Oferta czasowa, stan na 11 sierpnia 2026
Do 31 sierpnia 2026 Tangem prowadzi promocję 1 plus 1: kupujecie Classic Black albo Stealth, a drugi portfel z kolorowych kolekcji schodzi o 50%. Jeżeli czytacie ten wpis później, promocji może już nie być. Kod rabatowy działa niezależnie od niej.
Zastrzeżenie
To recenzja sprzętu, nie porada inwestycyjna. Nie jestem doradcą, nie mówię Wam, co kupować ani ile trzymać w krypto. Decyzje podejmujecie sami, na własne ryzyko, na własną odpowiedzialność. 🦥

Książka „Jak bezpiecznie i bez pośpiechu wejść w świat kryptowalut” w drugim wydaniu oraz Planer Finansowy do zapisywania własnych decyzji....


